Zdjęcia ślubne – co może je zepsuć? Poznaj 7 przyczyn

Tym razem parę słów odnośnie tego, co może pokrzyżować Wasze plany na piękne zdjęcia z Waszego dnia ślubu. Nie wszystko można przewidzieć, ale na niektóre rzeczy możemy się przygotować lub zminimalizować ich wpływ. Im więcej wiemy, tym bardziej świadomi jesteśmy efektu, jaki ostatecznie uzyskamy.

Zły make-up czy fryzura

Chyba nie muszę za dużo się rozpisywać. Mam nadzieję, że każda przyszła panna młoda doskonale wie, o co chodzi. Jeśli nie, ku przestrodze polecam poczytać historie udostępniane przez panny młode na forach ślubnych i w grupach facebookowych.

Warto wybrać sprawdzoną wizażystkę, zrobić próbną wersję makijażu czy fryzury. Pamiętajcie, że fotograf może usunąć drobne niedoskonałości, delikatnie wygładzić cerę, ale nie zrobi pełnego make-upu w Photoshopie. Retusz beauty, jaki widzimy w kampaniach promujących kosmetyki, wymaga 3-godzinnej pracy nad jednym zdjęciem. Nawet jeśli fotograf będzie retuszował zdjęcia, nie będą one wyglądały tak naturalnie, jak dobrze zrobiony makijaż. Fotografowie ślubni oddają zazwyczaj minimum 300 zdjęć. Wiadomo, nie na każdym znajduje się panna młoda, ale trzeba mieć świadomość tego, że nikt nie wykona retuszu beauty na zdjęciach ślubnych (bynajmniej nikt, kogo znam).

Make up ślubny Lublin

Zwracanie uwagi na fotografa

Wiem, że łatwo się mówi, a trudniej zrobić. Ciężko jest przestać się stresować, gdy ktoś nam mówi „nie stresuj się”. To samo dzieje się w sytuacji, gdy fotograf prosi parę młodą, by zachowywała się naturalnie.

Wiele osób przejmuje się obecnością fotografa i nie wie, jak współpracować z obiektywem. Pojawia się pytanie: co zrobić w takiej sytuacji?

Najlepiej nic.

Róbcie to, co normalnie robilibyście, gdyby fotografa nie było. Nie przejmujcie się tym, czy coś wygląda okej czy nie. Zaufajcie fotografowi, zajmijcie się sobą i przygotowaniami do tego dnia. Nie musicie pozować z każdym przedmiotem ślubnym ani patrzeć w obiektyw.

Osobiście nie lubię współpracować z kamerzystami, którzy każą parze młodej robić dziwne, nienaturalne rzeczy przed obiektywem – ale o tym dalej.

FILMOWIEC, KAMERZYSTA, Destynejszon videographer

Ogień i woda, Yin i Yang – filmowiec i fotograf.[2]  Mają wspólny interes – stworzenie dla młodej pary niesamowitej pamiątki. Ale tak naprawdę każdy z nich ma swój styl [3] pracy, a z tego powodu czasem mogą pojawić się zgrzyty! Zdarza się nawet walka o kadry i światło. Zdecydowanie jest to materiał na osobny artykuł.

Osoba z rodziny z aparatem lub kamerą

Pamiętam taką sytuację, gdy jeden z członków rodziny panny młodej szedł przed młodą parą z kamerą mini DV. Ostatecznie ani ja nie miałem fajnego materiału z wejścia do kościoła, ani nowożeńcy. Film był nagrany w pionie i nieostry. Zalecaną praktyką jest wcześniejsze skonsultowanie z fotografem punktów filmowania tak, by wzajemnie sobie nie przeszkadzać.

Kamerzysta na wesele

Drogi fotograf + tani kamerzysta, który „nakameruje” Wasze wesele

Wynajmujecie drogiego lub semi-drogiego fotografa ślubnego. Następnie za pozostały budżet ogarniacie kamerzystę bez doświadczenia lub gorzej – z wypaleniem zawodowym, ulegając teściowej, która powiedziała, że film ze ślubu to absolutny must have.

Jaki jest tego efekt?

Ano taki, że nie macie ani dobrego filmu, ani dobrych zdjęć, ponieważ fotograf na wielu ujęciach ma w kadrze kamerzystę, który nie wiedział, jak znaleźć się we właściwym miejscu we właściwym czasie. Czasem zdarza się tak, że początkujący filmowcy nie potrafią poradzić sobie na sali weselnej bez zapalonego światła, co moim zdaniem powoduje:

  • mniejszy komfort gości – doświadczenie pokazuje, że lepiej bawią się po ciemku. DJ to potwierdzi.
  • zdjęcia ślubne mają słabszy klimat.

Kolejna rzecz, która mnie denerwuje, to reżyserowanie. Wesele to nie bollywoodzka produkcja. Gdy kamerzysta każe nowożeńcom powtarzać w kółko te same czynności lub przyjmować nienaturalne pozy, zanikają szczere emocje – reakcje, które są podstawą dobrego materiału ślubnego.

Fotograf + kamerzysta na tym samym poziomie

Na pewno znajdą jakiś złoty środek, uda im się porozumieć. Na etapie szukania filmowca/kamerzysty można poprosić fotografa o polecenie kilku filmowców, z którymi miał już okazję współpracować.

Jeśli liczą się dla Was udane zdjęcia, a nie macie odpowiedniego budżetu na to by wynająć profesjonalnego filmowca, to dobrym pomysłem jest rezygnacja z kamerzysty. Dlaczego? No właśnie ze względu na wyżej wspomnianą walkę o kadry. Praca fotografa jest najskuteczniejsza, kiedy ma on 100% dowolności w kreowaniu urzekających ujęć. W celu wyjaśnienia – nie chodzi mi o to, by nie zatrudniać filmowców do realizacji zlecenia. Jeśli jednak ma to być typowy pan Janusz  oferujący wideokamerowanie lub firma krzak, lepiej zostawić uwiecznienie ślubu Waszemu fotografowi.

Goście weselni pojawiający się w niewłaściwych momentach

W Stanach Uncle Bob, u nas w Polsce Wujek Janusz. Purysta kadrów, imperator decydującego momentu – ze swoim oldskulowym Canonem postanawia uwiecznić Wasz najważniejszy dzień w życiu, błyskając lampą błyskową w kościele niczym stroboskop w Manieczkach[7] . Czując odpowiedzialność za zrobienie najlepszego materiału swojego życia, wchodzi w kadry głównemu fotografowi w najważniejszych chwilach Waszej ceremonii.

Żyjemy w czasach, w których niemal każdy ma smartfona i aparat, więc powszechne stało się indywidualne relacjonowanie uroczystości przez zebranych. Warto jakoś napomknąć gościom, żeby trochę uważali i nie przeszkadzali fotografowi w jego pracy. Jest na to bardzo dużo sposobów. Czasem stawia się przed kościołem tabliczkę wesele unplugged”[8] , co oznacza ceremonię oraz późniejsze świętowanie bez telefonu i social mediów. Również ksiądz może poinformować gości o tym, by nie zakłócali powstającego fotoreportażu.

Reporterskie zdjęcia ślubne - pies na weselu Basi i Daniela

Nieodpowiednie światło na sali weselnej

Na to dużego wpływu nie mamy – światło jest, jakie jest. Niestety trzeba liczyć się z tym, że może być średnie. Dla jednego fotografa może być za ciemno, dla drugiego zbyt jasno. Światłem mogą być tanie, chińskie żarówki LED tworzące zielonkawą poświatę i mrugające podczas nagrywania video.

Trzeba mieć świadomość, że wszystko to ma wpływ na jakość zdjęć. Warto zapytać fotografa, czy używa lamp błyskowych i czy poradzi sobie w sytuacji, gdy warunki oświetleniowe nie będą sprzyjające. Jasno nie zawsze oznacza dobrze.

Co może przyjść nam na ratunek w takiej sytuacji?

Parę lat temu pary ratowały się oświetleniem sal kolorowymi ledami umieszczonymi pod ścianami. Nie jestem zwolennikiem tego pomysłu. W dobie wesel rustykalnych czy boho – super pomysłem są girlandy. Tworzą niesamowity klimat. Niestety nie będą pasować do wnętrza w stylu glamour.

O ile Wasz budżet ślubny na to pozwala, możecie wynająć firmę, która zajmie się oświetleniem sali. Nie mówimy tutaj o dekorowaniu sali kolorowymi ledami.

Zdarzają się zespoły oraz DJ-e, którzy mają bardzo dobre oświetlenie. Zdarzają się też tacy, o których więcej napiszę w następnym artykule.

Nieodpowiednie światło DJ

Oprócz światła na sali istotną rolę ma oświetlenie DJ. Jeśli ma być dziwne, to lepiej, żeby go nie było. Cieszcie się, że nie było Wam dane zobaczenie fruwających, laserowych, zielonych lajków, które wyglądały, jakby były wytworem Matrixa. W swojej karierze widziałem też moment, w którym zespół postanowił zwizualizować utwór Majteczki w kropeczki – moja mina nie wyrażała wtedy zachwytu „ohohoho” z piosenki. Na twarzach gości pojawiły się kropeczki, jakby każdy z nich miał ospę xD. Wspomniane lajki oblepiające uczestników wesela też nie wyglądały fajnie. Myślę, że nie chcielibyście również, żeby zdjęcia Waszego tortu były zielone, bo Matrix: Zmartwychwstanie wjechał zbyt mocno.

Oczywiście oświetlenie DJ-a/zespołu może być też wartością dodaną. Odpowiednio dobrane pozwoli fotografowi wykorzystać jego magię – światłocień, kolory – czego efektem będą niepowtarzalne zdjęcia ślubne.

Race na przyjęciu weselnym Oli i Bartka

Słaby zespół/DJ weselny

Chodzi o taką ekipę, która nie będzie w stanie rozkręcić Waszej imprezy – dostosować częstotliwości muzycznego nadawania do gości, przez co jedno z drugim nie będzie dobrze rezonować. Kiedyś po oddaniu zdjęć zdarzyło mi się usłyszeć od pary młodej: „Na zdjęciach nie widać, żeby goście dobrze się bawili”. Badum tss…

Skoro w rzeczywistości dobrze się nie bawili, to trudno sprawić, by na zdjęciach wyglądało to inaczej.

Każdy z nas wie, że dobry zespół/DJ to podstawa całej imprezy. Jeśli muzyka nie będzie dostosowana do gości, to automatycznie na parkiecie zabraknie mocy, energii i wszystkich tych emocji, które być powinny. Wiadomo, że można usunąć wszystkie te zdjęcia, na których goście się nie bawili, i 30-minutowym ogniem na dancefloorze zakamuflować 6 godzin pustego parkietu. Lepiej jednak mieć 30 minut pustego parkietu i 6 godzin gorączki sobotniej nocy. Z takiego materiału będziecie na pewno o wiele bardziej zadowoleni.

Dodaj komentarz